Czwartek:W zeszły czwartek pojechałam razem z dwójką znajomych (no dobra, jedną dziewczynę poznałam na Okęciu XD) do Paryża na koncert Laruków. Samolot wylatywał z Wawy o 7:05 a na lotnisku De Gaulla byłam o 9:20. Okazało się, że hostel w którym mieliśmy zarezerwowany nocleg znajduje się dość niedaleko lotniska, ale żeby tam się dostac musielibyśmy się 2 razy przesiąść. Jedyny transport jaki wchodził w grę to metro. Tylko że kolejka do okienka z biletami była straszliwie długa. Bardzo miła pani nam wytłumaczyła, że możemy skorzystać z automatu, który przyjmował tylko monety. Oczywiście żadne z nas nie miało aż tylu drobnych i po około godzinie żebrania o change'a pojechaliśmy w końcu taksówką (zabuliliśmy za nią 45 euro o.O)
Po zameldowaniu się w hostelu ruszyliśmy na podbój Paryża. Gdzieś w okolicach Louvre'u koledze padła bateria w aparacie. Około 17 poszliśmy pod wieżę Eiffla. Posiedzieliśmy pod nią kilka godzin (nie wchodziliśmy na nią, bo za duża kolejka była XD). O 21 koleżanka zaczęła narzekać, że jest nudno o powinniśmy wracać, więc o 21:30 zebraliśmy się i wróciliśmy do hostelu (ogólnie wszystko przebiegało dużo zabawniej, ale napiszę o tym kiedyś na LJ'u (tzn kiedy będę miała porządny layout, bo na razie z takim nie mogę wyjść do ludzi XDDDDD")). Heh...gdybyśmy tylko zostali tam dłużej T.T....
Piątek:W piątek się obudziliśmy dość wcześnie - około 7. Wszyscy się wykapaliśmy i w ogóle. Prosiłam ich aby się spieszyli, ale of koz padło hasło, że pod salą koncertową na bank nikogo nie będzie.
Kiedy się już zbieraliśmy do wyjścia (koło 10), w pokoju rozległo się pukanie. Okazało się, że kilka pokoi dalej mieszka dziewczynka z Polski, która również wybiera się na koncert. Po krótkiej rozmowie postanowiliśmy, że pójdziemy razem (ona wiedziała, gdzie ten gupi Zenith jest, a my nie, bo poprzedniego dnia nam się nie chciało tam jechać XDDDD"). Dowiedzieliśmy się tez, że około 30 ludzi nocowało pod 'Le Zenith'em.
Kiedy dotarliśmy pod halę było tam około 500 - 700 osób a była dopiero 11.
Widziałam cudownego azjatę z torbą z 'Tennis no Oujisama', ale niestety okazał się francuzem T.T
Około 13 wyszedł pan, który nam wytłumaczył którymi wejściami mamy wchodzić i powiedział, że coś będzie o 15. Ogłoszenie to spowodowało, że o 14:30 przy bramkach zrobił się straszny ścisk, ale jakoś się mnie i moim znajomym udało dopchać ku początku kolejki. Był to początek ponad trzygodzinnego stania w upale i w tłumie cięgle popychających się ludzie >.>
No tyle na dziś. Reszta będzie jutro lub jakoś tak XD"
Jeśli jesteście zainteresowani szczegółowym opisem koncertu, to pisać w komentach - zobaczę co da się z tym zrobić
